Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym. William Blake

Czy i w jakim sensie gnostycy byli dualistami?

Zazwyczaj przyjmuje się, że gnostycy byli dualistami w sensie światopoglądu, ale nie wszyscy w jednakowy sposób i niekoniecznie według najprostszego schematu polegającego na zasadzie „dwie odwieczne zasady”. W istocie gnostycyzm zawiera dualizm kosmologiczny i antropologiczny, lecz ma on charakter asymetryczny i jest osadzony w rozbudowanym micie emanacji. Warto rozróżnić tutaj dwa pojęcia:

Dualizm ontologiczny – przekonanie, że istnieją dwa odrębne, przeciwstawne rodzaje bytu (np. duchowy i materialny, dobro i zło) o niezależnym pochodzeniu.
Dualizm epistemologiczny – przekonanie, że rzeczywistość dzieli się na dwa stany poznania lub świadomości (np. prawda vs ignorancja, poznawalny Bóg vs niepoznawalny świat), a zbawienie polega na przejściu od niewiedzy do wiedzy.

Gnostycyzm w pewnym sensie zawiera oba te dualizmy, lecz akcentuje je odmiennie niż np. manicheizm czy religie irańskie. Ontologicznie gnostycy zakładali istnienie dwóch poziomów rzeczywistości: pełni boskiej (Bytu prawdziwego) oraz niższej rzeczywistości (świata wytworzonego, ułomnego). Często mówili wręcz o dwu „bogach”: niepoznawalnym, dobrym Bogu ponad światem oraz o Demiurgu – władcy świata, który uzurpuje sobie boską władzę. Jednak ów ontologiczny dualizm jest dla nich pochodną jedności – Demiurg wyłania się z boskiego świata (na skutek defektu), nie istnieje odwiecznie niezależnie od prawdziwego Boga.

Teologia emanacji i monizm tragiczny

W języku współczesnej filozofii religii można by rzec, że gnostycyzm to teologia emanacji z elementami dualizmu. To odróżnia go od czystego dualizmu kreacjonistycznego (gdzie dwa odrębne byty istnieją od zawsze obok siebie). Gnostycy, szczególnie walentynianie, starali się wytłumaczyć genezy zła i materii w ramach jednej rzeczywistości pochodzącej od Boga – tyle że przez „błąd”.

Stąd niektórzy badacze (np. H. Jonas) uważają wręcz, że gnostycyzm operuje kategorią monizmu tragicznego: jest jeden pierwotny Bóg, ale w jakiś sposób ulega on alienacji, „obcości” – świat staje się Mu obcy. Dualizm boskiego i ziemskiego jest więc u gnostyków symbolem wewnętrznego pęknięcia w bycie – pęknięcia, które manifestuje się w doświadczeniu człowieka jako dramat rozdwojenia między duchową tęsknotą a cielesną egzystencją.

Innymi słowy, gnostyckie dwa światy (Pleroma i Kenoma) to w głębokim sensie odzwierciedlenie poczucia dysharmonii egzystencjalnej – ludzkiego „niezakorzenienia” w świecie doczesnym, pragnienia powrotu do domu Ojca.

Wiedza jako droga przebudzenia

Jeszcze wyraźniej dualizm przejawia się w wymiarze epistemologicznym. Sam termin „gnosis” wskazuje, że dla tych ruchów kluczowa była wiedza – ale wiedza specjalna, tajemna, dostępna nielicznym. Gnostycy podzielili ludzkość na ludzi „znających” i „nieznających”. Świat doczesny jawił im się jako zasłona iluzji rzucona na oczy nieświadomych.

W Ewangelii Tomasza Jezus mówi: „[Ja] objawiłem się w ciele i rozmawiałem ze swoimi (…), a oni są pijani. Ocknąwszy się, porzucą swoje wino” (logion 28) – metafora pijaństwa oznacza tu odurzenie iluzją świata. Gnoza była więc swego rodzaju podejściem do dwóch poziomów poznania: poznania zmysłowego (fałszywego, „pijanego”) i poznania duchowego (trzeźwego, prawdziwego).

W tym znaczeniu gnostycyzm można uznać za skrajny dualizm poznawczy: materia to kłamstwo, duch to prawda; większość ludzkości żyje w nieświadomości, tylko nieliczni widzą naprawdę. W tekstach gnostyckich znajdziemy wiele wyrażeń typu: „Światło vs ciemność”, „dzień vs noc”, „życie vs śmierć”, które symbolizują właśnie wiedzę i ignorancję.

Zbawienie przez poznanie i światło

Na przykład w Ewangelii Filipa czytamy aforyzm: „Światło i ciemność, życie i śmierć, dobro i zło są braćmi bliźniaczymi… A zrozumienie ich jest [kluczem]”. Tego rodzaju dychotomie nie oznaczały dla gnostyków dwóch bogów, lecz dwa stany istnienia: przebudzenia w świetle Prawdy albo pozostawania w „śmierci”, czyli w ciele i niewiedzy.

Zbawienie u gnostyków jest zatem po części ontologicznym przeniesieniem (dusza wraca z świata materialnego do boskiego), ale dokonuje się poprzez poznanie prawdy (rozświetlenie ignorancji). W tym sensie bardziej niż religią dwóch bogów, gnostycyzm jest religią dwóch poznawań.

Ta cecha odróżnia go od choćby wspomnianego manicheizmu, gdzie nacisk był na rytuały i praktyki wyzwalające światło, a kosmologia pełniła funkcję opisową dla tych rytuałów. Gnostycy przenosili akcent na wewnętrzne oświecenie – gnoza sama w sobie była zbawcza, bo rozpraszała iluzję świata: „Przez niewiedzę powstał defekt… cały porządek zrodzony z niewiedzy rozpływa się w poznaniu”.

Czy gnostycy byli prawdziwymi dualistami?

Czy więc gnostycy byli „prawdziwymi” dualistami? Odpowiedź zależy od definicji. Jeśli rozumieć dualizm potocznie – jako pogląd, że duch i materia są rozdzielone i sprzeczne – to tak, gnostycy byli dualistami, wręcz skrajnymi. Głosili przecież radykalną niekompatybilność natury duchowej z materialną: „Co zrodzone z ciała, ciałem jest; co zrodzone z ducha, duchem jest” – to zdanie z Ewangelii Jana (3,6) gnostycy interpretowali literalnie i rozciągali na metafizykę całego świata.

Jeden z krytyków gnozy pisał, że gnostycyzm „skaził chrześcijaństwo platońskim i perskim dualizmem” – i rzeczywiście w oczach Kościoła ich rozróżnienie Boga i świata, ducha i ciała było nie do pogodzenia z wiarą w jedność stworzenia.

Jeśli jednak rozumieć dualizm ściśle filozoficznie – jako wiarę w dwie niezależne, wieczne zasady (np. Boga dobra i Boga zła) – to większość systemów gnostyckich nie była dualistyczna w tym sensie. Demiurg nie jest równy Bogu, materia nie jest odwieczna (jest raczej produktem i cieniem boskich emanacji). Nie ma wiecznej walki równorzędnych bóstw; jest raczej tragedia uwikłania boskości w materię i jej sukcesywnego wyzwalania.

Odmiany i interpretacje gnostyckiego dualizmu

Gdy jeden z gnostyków, Monoimos, nauczał o istnieniu dwóch odwiecznych zasad (Boga i Materii), spotkał się z krytyką nawet ze strony innych gnostyków jako zbytnio upraszczający. Zdecydowana większość gnostyków, choć mówiła o „bogu tego świata” i o „prawdziwym Bogu Najwyższym”, to jednak wyprowadzała genealogię tego niższego boga od wyższego (poprzez Sofię).

Byli zatem bliżsi panteizującej monistycznej emanacji z elementem dualistycznego buntu, niż czystemu dualizmowi. W literaturze naukowej określa się ich poglądy mianem gnostyckiego dualizmu orficko-platonicznego – czyli dualizmu wynikłego z odwiecznej różnicy między światem idei a materią, ale ujętego w ramy mityczne (np. Sofia jako Orfikowska dusza świata, co upada).

Gdy weźmie się pod uwagę ostateczny cel gnostyków – restytucję pełni, powrót wszystkiego do stanu jedności – można wręcz powiedzieć, że ich dualizm jest przejściowy i służy wyjaśnieniu obecnego stanu, który ma zostać przezwyciężony. W tym sensie Walentynianie byli najbliżsi monizmu (wierzyli w apokatastazę elementów duchowych), a najbardziej dualistyczni byli setianie i niektóre sekty ofickie czy kainickie, które czciły złe postacie biblijne w opozycji do Demiurga.

Dualizm antropologiczny i etyczny

Należy też wspomnieć o dualizmie etycznym zarzucanym gnostykom. Ponieważ dzielili ludzi na pneumatyków (duchowych, dobrych z natury) i hylików (materialnych, „z natury gorszych”), oskarżano ich o fatalizm i brak etyki uniwersalnej. Rzeczywiście, niektórzy gnostycy uważali, że tylko ich elita jest zdolna do dobra (reszta ludzkości jest na straconej pozycji), co stoi w sprzeczności z chrześcijańskim uniwersalizmem zbawienia.

Ten antropologiczny dualizm (podział ludzkości na dwie kategorie) miał charakter z góry ustalony – co wywoływało krytykę np. Tertuliana, który wytykał walentynianom, że znoszą wolną wolę. Walentynianie odpowiadali, że ich koncepcja jest jak najbardziej biblijna – wszak Jezus mówił o „wybranych” i „nie z tego świata” (J 15,19).

Niemniej w oczach postronnych ich nauka trąciła elitarnym dualizmem: ludzkość jest dwojaka z natury. W praktyce jednak okazało się, że gnostycy nie potrafili niezawodnie rozróżnić, kto jest „duchowy” a kto nie – w ich wspólnotach obowiązywały więc podobne normy moralne jak u innych (wzywali do wstrzemięźliwości, unikania grzechu, modlitwy itp., licząc, że w ten sposób objawi się, kto należy do których).

Ostateczny sens gnostyckiego dualizmu

Reasumując, gnostycy byli dualistami ontologicznymi o tyle, o ile uważali materię za byt zasadniczo odmienny i niższy od boskiego ducha – świat i Bóg to dla nich dwie różne rzeczywistości (nie jak w panteizmie). Nie byli natomiast dualistami w sensie istnienia dwóch równych Absolutów: dobro i zło nie są dla nich równoważne ani odwieczne; zło jest wynikiem błędu, a na końcu czasu zaniknie.

Jednocześnie byli skrajnymi dualistami epistemologicznymi i egzystencjalnymi – wierzyli w głęboką przepaść między tym, kto wie (poznał prawdę), a tym, kto żyje w nieświadomości. Cała ich religia kręci się wokół rozdarcia między „tym światem” a „nie z tego świata”. Jak ujął to Hans Jonas, gnostycyzm uczył, że boskość jest „nie istotą tego świata, lecz jego zaprzeczeniem i unicestwieniem”.

To zdanie dosadnie oddaje gnostycką mentalność: Bóg prawdziwy nie jest obecny w świecie – przeciwnie, objawia się jako negacja świata. Człowiek duchowy doświadcza więc siebie jako obcego w świecie i woła do Boga, jak Pistis Sophia: „For my time is vanished like a breath, and I am become matter” – „Albowiem mój czas znikł jak tchnienie i stałam się materią”.

Przezwyciężenie i sens istnienia

Gnostycka dusza czuje, że zatraciła swój czas (wieczność) i stała się martwą materią; błaga więc o ratunek Światłość, bo tylko transcendencja (przekroczenie dualizmu) może przywrócić jej życie. Paradoksalnie celem gnostyków nie było utrwalenie dualizmu, lecz jego rozwiązanie: pragnęli oni ostatecznie unicestwienia świata materialnego i powrotu do jedności z Boskością.

W tym sensie ich doktryna jest dramatyczną opowieścią o dualizmie, który ma swój początek (upadek) i będzie miał koniec (zbawienie). Można powiedzieć, że gnostycy byli dualistami lekarzami, którzy diagnozują radykalne pęknięcie bytu i lecząc je, oczekują powrotu do stanu sprzed pęknięcia. Niemniej jednak na poziomie drogi do zbawienia to właśnie ów dualizm był dla nich najważniejszą prawdą – prawdą ukrytą przed „psychicznymi” i „hylikami”.

Dziedzictwo gnozy w chrześcijaństwie

Dlatego patrząc historycznie, gnostycyzm odegrał rolę najbardziej dualistycznego nurtu w obrębie szeroko pojętego chrześcijaństwa: przeciwstawił ostro Boga temu światu, duszę ciału, Chrystusa Demiurgowi, światłość ciemności, Wiedzę ślepej wierze. Te przeciwieństwa zdefiniowały jego tożsamość.

Kościół, odrzucając gnozę, musiał zarazem zdefiniować własne stanowisko bardziej precyzyjnie (stąd wczesnochrześcijańskie symbole wiary mocno podkreślały rzeczywistość wcielenia, jedność Boga, dobroć stworzenia itp.). Można powiedzieć, że bez wyzwania gnostyckiego chrześcijaństwo być może nie wyartykułowałoby tak jasno swoich antydualistycznych zasad.

Jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy to polub go na Facebooku, Tweetuj lub udostępnij na innych stronach.

  • Kliknięć: 169

Informacja: Wszystkie artykuły prezentowane na niniejszej stronie nie stanowią doktryny religijnej. Artykuły te są jedynie inspirowane gnostycyzmem oraz neognostycyzmem współczesnym. Ich celem jest wskazać pewne określone problemy oraz zachęcić do kształtowania i formułowania własnych opinii i odpowiedzi. Niektóre z prezentowanych tutaj treści mogą być niezgodne z popularną wizją gnostycyzmu przedstawianą przez ortodoksyjne chrześcijaństwo.

Copyright © 2022 gnostyk.pl